Jak już pisałam kilka postów wcześniej - Andrzej został ambasadorem plebiscytu Sfinksy. O samym plebiscycie pisałam już w poście Ambasador - tam znajdziecie o nim więcej informacji. W ramach plebiscytu Andrzej testował już karmę -  a teraz przyszedł czas na żwirek. W końcu, w życiu domowego kota, żwirek jest niemal tak samo ważny jak karma.

Do testów otrzymaliśmy silikonowy żwirek Aristocat ze sklepu Fera.pl

Żwirek Aristocat jest bezzapachowy i antybakteryjny, wykonany z naturalnego żelu krzemionkowego. Nie zbryla się, a jego właściwości pozwalają na bezzapachowe odparowywanie płynów. Co ważne, jest biedegradowalny, bezpyłowy i nie przyczepia się do kocich łapek - to o żwirku pisze producent, a wszelkie pozostałe informacje na jego temat znajdziecie TUTAJ. 

Od siebie dodam, że żwirek jest bardzo wygodny - nie roznosi się po całym domu jak lekkie żwirki naturalne. Sprzątanie ogranicza się jedynie do tego co kot wykopie przy korzystaniu z kuwety - a czasem jest tego na prawdę nie wiele lub wcale. Nie trzeba go  więc ciągle zamiatać z najdalszych zakamarków domu, bo się nie roznosi i nie gubi.

Z tego względu że żwirek jest prawie "bezobsługowy" my go mieliśmy też na urlopie - jego sprzątanie to na prawdę bułka z masłem przy innych rodzajach żwirków. Wyrzucać trzeba jedynie "grubsze sprawy" natomiast to czego w kuwecie jest najwięcej, czyli siuśki kota zostają wchłonięte. Te ładne, białe kryształkowe cząsteczki w miarę zużycia żwirku stają się żółto- białe. A tak swoją drogą - żwirki silikonowe mają do to siebie że są bardzo ładne - przynajmniej dopóki kto ich nie zasika 😏

Producent zapewnia że żwirek nie wymaga dosypywania, a opakowanie powinno wystarczyć na 30 dni. Ja wsypałam do naszej kuwety 1,5 opakowania żwirku, a resztę dosypałam później. Bo mimo że teoretycznie nie trzeba wyrzucać zużytych (żółtych, zasikanych) cząsteczek ja przy sprzątaniu kuwety z grubsza przebierałam żwirek i to co nie nadawało się już do użytku wywalałam.

Wydaje mi się że przy dłuższym pozostawianiu tego zużytego żwirku ( a już na pewno po miesiącu w kuwecie) nie pachniałoby za pięknie. I tu przechodzimy do  wchłaniania zapachów.  Żwirku i kuwety samej w sobie nie czuć - więc to że żwirek pochłania nieprzyjemne zapachy jest prawdą.
Ale tak jest dopóki żwirek jest nieruszany.  Przy sprzątaniu kuwety czy przy przekopywaniu żwirku przez kota czuć, że żwirek jest używany (zasikany).

No ale nie ma co oczekiwać, że zasikanych cząsteczek w ogóle nie będzie czuć po pewnym czasie - na to pomaga właśnie systematyczne wybieranie co bardziej zużytych cząsteczek lub kolejny testowany produkt w ramach plebiscytu ale o nim innym razem 😊

Andrzej żwirek zaakceptował bez problemu - po pierwszym zapoznaniu się  zawartością kuwety korzystał jak zawsze. Myślę, że żwirek silikonowy świetnie musi się sprawdzać w zamykanych kuwetach - z nich nie wysypuje się pewnie wcale, a zapach jest dodatkowo wchłaniany w kuwecie - więc kuwety i żwirku nie czuć i nie widać wcale. Ma ktoś z Was może krytą kuwetę ze żwirkiem silikonowym?

A czy żwirek Aristocat polecamy? Jeśli kot lubi i korzysta ze żwirku silikonowego bez problemu - to jak najbardziej. Na pewno, jeśli ktoś zna już żwirki silikonowe i z nich korzystał (a raczej korzystał kot) to nie będzie zawiedzony. Bo o tym jaki żwirek wsypiemy do kuwety decyduje kot - a są takie koty, które są wybredne przy żwirku tak samo jak Andrzej przy karmie 😃

Na koniec dziękujemy sklepowi Fera.pl za możliwość przetestowania żwirku. A Was zachęcam do śledzenia strony Plebiscytu Sfinksy - tutaj. Tam pojawią się recenzje żwirku od pozostałych kocich testerów, jak również recenzje innych produktów.